„Widzicie przed sobą osobę, która waży 80 kilogramów mniej od dnia, w którym nie miała świadomości, że jest chora.”
– Ania, 49 lat
Osiemdziesiąt kilogramów. Ale zanim ta liczba w ogóle zdąży zrobić wrażenie, pojawia się coś ważniejszego – czas. Kilkanaście lat dojrzewania do jednej myśli, która zmieniła wszystko:
Otyłość to choroba.
Kiedy waga jest „tylko” kwestią estetyki
Przez większość z tych kilkunastu lat Ania żyła z przekonaniem, z którym żyje wiele osób – że nadwaga to kwestia wyglądu. Że wystarczy mocniej chcieć. Że w razie czego zawsze można wziąć się w garść i coś z tym zrobić, tak samo jak z posprzątaniem szafy.
„Wydawało mi się, że otyłość jest tylko i wyłącznie względem estetycznym.”
Estetykę łatwiej zignorować. Można jej po prostu nie dawać priorytetu. Choroby zaś rzadko leczą się same. A bez leczenia choroba robi to, co robi każda nieleczona choroba przewlekła. Postępuje.
Przełom przyszedł przy okazji diagnozy zupełnie innego schorzenia Ani. To lekarz nazwał rzeczy po imieniu. To, co dzieje się z wagą, nie jest kwestią silnej woli ani lenistwa. To jest choroba. I wymaga leczenia tak samo jak cukrzyca, nadciśnienie czy astma.
Pierwszy krok: operacja bariatryczna
Kiedy pojawiła się diagnoza, pojawił się też plan. Pierwszy krok: zabieg bariatryczny – rękawowa resekcja żołądka (ang. sleeve gastrectomy). Operacja, która dla wielu osób rozpoczyna realne leczenie otyłości tam, gdzie diety i sama silna wola wyczerpały swoje możliwości.
„To był zabieg, który zaczął odmieniać sposób mojego życia, sposób mojego myślenia, sposób patrzenia na siebie, na świat i na to, skąd te kilogramy u mnie się biorą.”
Operacja bariatryczna nie jest magiczną linią mety. Jest narzędziem. Częścią procesu, który wymaga pracy na wielu poziomach jednocześnie: fizycznym, psychicznym, nawykowym. Ale dla Ani to był moment, w którym coś zasadniczo się przestawiło. Nie tylko w żołądku. Przede wszystkim w głowie.
Waga zaczęła spadać. I przez długi czas wydawało się, że plan działa tak, jak miał działać.
Kiedy wydawało się, że już wszystko wiem… wróciło 20 kilogramów
A potem otyłość pokazała, co robią choroby przewlekłe z tendencją do nawracania. Mechanizmy, które pchają organizm w stronę tycia, włączyły się znowu. Waga zaczęła rosnąć. Kilogram po kilogramie, tydzień po tygodniu.
„W momencie, kiedy wydawało mi się, że posiadłam już wszelką wiedzę i że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć… nagle przybyło plus minus dwadzieścia kilogramów.”
Wiele osób na tym etapie traci nadzieję i zaczyna się obwiniać. Tak długo przygotowywały się do zabiegu, tak długo dźwigały jego konsekwencje, tyle kosztowało to ciało i psychikę, a waga znowu rośnie. Wtedy w głowie często pojawia się narracja: „Znowu nie zadziałało. Widać, że jestem beznadziejna. Widać, że mi się nie należy”.
Trudniejsza, ale prawdziwsza narracja brzmi inaczej: to nie ja zawiodłam. To jest choroba, która tak się zachowuje. Bariatria zrobiła swoje. Teraz potrzebne były kolejne narzędzia, dopasowane do kolejnego etapu.
Ania nie porzuciła leczenia, ale potrzebowała pomocy. I miała „szczęście”.
„Największym sukcesem w moim życiu jest fakt, że mam wokół siebie cudnych ludzi. Ktoś zaproponował: może GLP-1, może spróbuj, może da radę.”

Listopad 2024. Holi. I cel, który nie dotyczył wagi
Tak Ania trafiła do Holi. Ale zanim przyszła na pierwszą konsultację, miała w głowie cel, który wyglądał zupełnie inaczej, niż można by się spodziewać.
„Nawet nie chodziło o te dwadzieścia kilogramów, które było więcej. Bardzo chciałam, żeby znowu chciało mi się chcieć. Żebym znowu czuła, że życie to nie jest jakiś taki smutny, niefajny obrazek, tylko że jest to coś wspaniałego.”
To jest kluczowy moment. Ania, która przeszła operację bariatryczną, która wie o otyłości więcej niż niejedna osoba i która przez lata straciła dziesiątki kilogramów, przychodzi do kliniki nie po kolejne schudnięcie. Przychodzi po chęć życia.
W Holi poznaje lekarkę, która po komplecie badań i wywiadzie proponuje leczenie analogiem GLP-1. Ania się zgadza. Wraca do domu z receptą, pierwszymi zaleceniami i aplikacją, w której może codziennie pisać do dietetyczki. I z ostrożną nadzieją.
Leczenie, nie odchudzanie. Różnica, która zmienia wszystko
Ania własnymi słowami nazywa to, co jest kluczowe, aby skutecznie się zmienić.
„Leczenie w Holi, leczenie GLP-1 to nie jest dla mnie coś, co jest sposobem odchudzania się. Najważniejsze dla mnie jest leczenie choroby otyłościowej. Rozmowy z dietetyczką i z lekarzem ugruntowują moją wiedzę w temacie różnicy między leczeniem a odchudzaniem.”
Odchudzanie ma cel: osiągnąć wagę X. Kiedy się ją osiągnie, można skończyć. Można wrócić do „normalnego” życia, do „normalnych” porcji, do tego, jak było wcześniej. W przypadku choroby otyłościowej, kiedy wraca się do tego, co było wcześniej, wraca też choroba, którą dieta na chwilę zagłuszyła.
Leczenie ma inny cel: być zdrową. Cały czas. Nie ma mety, po której można przestać. Są kolejne etapy, dopasowywane do kolejnych momentów życia. Choroba ma etapy, a nie datę zakończenia.
Skuteczne leczenie wpływa na wiele obszarów: jakość życia, energię, sen, samopoczucie, mobilność i sprawność, wyniki badań, a także przebieg chorób towarzyszących otyłości.
{{cta_1}}
Szczuplejsza sylwetka? To efekt uboczny
To odwrócenie wszystkiego, czego uczy kultura diet i „metamorfoz”.
„To, że jestem szczuplejsza, to jest tylko jakby reakcja na moje leczenie. Kilogramy spadają – to jest taki efekt uboczny, z którego jestem zadowolona. Oczywiście.”
„Chudnięcie” dzieje się przy okazji, jako konsekwencja zdrowienia.
Kiedy choroba jest leczona, a pacjentka ma wsparcie lekarskie i dietetyczne, które reaguje na bieżąco, waga spada. Nie dlatego, że ktoś się głodzi. Nie dlatego, że ktoś „bohatersko” odmawia sobie jedzenia. Dlatego, że leczenie pomaga organizmowi odzyskać równowagę, którą zaburzyła choroba.
I dopiero wtedy, kiedy ciało zdrowieje, wraca to, po co Ania w ogóle przyszła do Holi. Chęć życia. Energia. Poczucie, że jest się po właściwej stronie codzienności.
Akceptacja to nie jest zgoda
Kolejne ważne przesłanie też brzmi bardzo prosto. Opisuje różnicę między walką a działaniem.
„Nie musisz się z nią godzić [red. z chorobą], bo ja na przykład się z nią nie godzę. Ale akceptuję. Przestaję walczyć, zaczynam działać.”
Walka z chorobą otyłościową – sama wola, restrykcje, kara, wyrzeczenia, kolejna dieta na zaciśniętych zębach – wyczerpuje. I przez to gorzej działa. Bo walka zakłada przeciwnika, który ma zostać pokonany. A choroba przewlekła nie jest przeciwnikiem. Jest stanem organizmu, który wymaga zarządzania – albo, bardziej po ludzku, zaopiekowania.
Działanie to rozumienie mechanizmów choroby i leczenie jej tak, jak wymaga tego każdy przypadek – indywidualnie. Opieka lekarza, praca z psychodietetyczką, stopniowa zmiana codziennych nawyków i więcej ruchu przynoszą efekty. Nie natychmiast. Nie spektakularnie. Ale trwale.
I to wymaga sprawczości. Nie siły woli.
List do siebie sprzed piętnastu lat
„Gdybym dzisiaj spotkała tę Anię sprzed powiedzmy dziesięciu, piętnastu lat, to pewnie, mając dzisiaj tę wiedzę i to doświadczenie, przytuliłabym ją i powiedziałabym jej: zapraszam, spróbuj. Będę blisko. Nie będziesz w tym sama. Ale zrób pierwszy krok.”
Nie „weź się w garść”. Nie „wystarczy chcieć”. Nie „to proste”.
Zaproszenie. Wsparcie. Obietnica, że nie będzie się w tym samej.
To właśnie Holi stara się robić każdego dnia z każdą pacjentką. Nie plan żywieniowy wrzucony do PDF-a. Nie miesięczny challenge, po którym wszystko wraca do punktu wyjścia. Towarzyszenie lekarza i dietetyczki – czasem nawet codziennie, przez aplikację – żeby wspierać zmiany i być obok w każdym momencie. Również wtedy, kiedy waga przestaje spadać. Kiedy wraca kilogram. Kiedy pacjentka mówi: „nie wiem, jak to zrobić”.
Bo leczenie to nie jeden skok. To proces, w którym warto sięgnąć po wsparcie.
Czy Holi jest dla Ciebie?
„Niekoniecznie musisz mi ufać, bo może nie mówię prawdy. Ale spróbuj. Spróbuj i sam zdecyduj, czy rzeczywiście to daje radę, czy nie.”
Jeśli czytasz tę historię i masz dość walki, czujesz zmęczenie kolejnymi próbami albo po prostu myślisz po cichu: „chcę, żeby znowu chciało mi się chcieć” – to może być właśnie ten moment.
Holi nie obiecuje cudów. Obiecuje opiekę i proces, który pomógł już ponad 3000 osób. I daje coś, czego Ania szukała najbardziej: pewność, że nie będziesz w tym sama.
{{cta}}
Zadbajmy razem o Twoje zdrowie.
W Holi wiemy, że otyłość to złożona choroba, którą bardzo ciężko wyleczyć samodzielnie. Daj sobie pomóc i zagwarantuj wsparcie dedykowanego zespołu specjalistów!






